Dolar [Wywiad]

Dolar - Video Wywiad [Marzec 2015]-Lublin-freestyle-Serce do Lodu-TurnUp.pl - Lubelski Hip-Hop,Dolar, wywiad, Lublin, rap, freestyle, Rekin, Skateshop HP, turnuppl, #turnuppl, lubelski hip-hop, TurnUp.pl - Lubelski Hip-Hop

Zapraszam do przeczytania wywiadu z Dolarem jaki został przeprowadzony w marcu tego roku przed premierą jego najnowszej płyty pt. “Serce do Lodu”. Dziękuje Skateshop HS za możliwość realizacji tego wywiadu w ich sklepie. Osoby zainteresowane większą ilością treści dotyczących płyty Tomka, odsyłam do video wywiadu.

Freestyle – jak wg. Ciebie mógłbyś zdefiniować to pojęcie osobie nie mającej o tym kompletnie wiedzy?

Freestyle to takie posługiwanie się słowem, improwizacja. To o czym myślisz możesz zrymować w taki sposób w jaki tylko chcesz. Nikt Ci niczego nie narzuca – free style – wolny styl. Osoby które nie potrafią tego ogarnąć wystarczy że sobie porównają poetów czy osoby które improwizują albo piszą wiersze bardzo szybko. Freestyle to zabawa słowem mająca na celu zrymowanie tego o czym myślisz, chcesz powiedzieć w danej chwili.

Twój pierwszy występ na żywo odbył się w Szczecinie. Wystąpiłeś wtedy na jednej scenie obok Wujka Samo Zło, był także CNE i Eldo. Miałeś pietra jak to będzie?

Miałem strasznego pietra, kolana z galarety albo żel fixu [śmiech]. Super sprawa. Pamiętam jak wtedy Wujek wciągnął mnie na scenę żebym freestylował a ja nigdy wcześniej tego nie robiłem na scenie. Może dwa tygodnie nawijałem ale nic poza tym. Wziąłem mikrofon do ręki, zacząłem rapować. Nie był to tragiczne, nie było to wybitne ale nikt mnie nie wygwizdał – były jakieś cienkie brawa. Wiedziałem kim jest WSZ, kim jest Eldoka i trochę się obawiałem ale przełamałem swój strach, opłaciło się.

Jakie masz wspomnienia związane z wyjazdami na wolnostylowe bitwy? Opowiedz jaka panuje tam atmosfera i czy bardzo się stresowałeś podczas wyjazdu na pierwszą?

Atmosfera jest taka, że na scenie podczas bitew wszyscy chcemy się pozabijać. Kiedy schodzimy ze sceny przybijamy sobie piątki, spotykamy się przy barze albo idziemy pić w plenerze. Właśnie, picie w plenerze alkoholu to jest taka tradycja freestylowa od lat. Poza drobnymi konfliktami które występują w każdym środowisku, wzajemnie lubimy się i szanujemy. Ktoś komuś zawsze zajdzie za skórę podczas walki na scenie ale po zejściu z niej normalnie ze sobą gadamy o życiu codziennym.

Poza byciem freestylowcem i raperem udzielasz się w wielu miejscach w różnych rolach – prowadzisz bitwy freestylowe, jako konferansjer, jesteś dziennikarzem, hip-hopowym aktywistą czy animatorem podczas pracy z młodzieżą. Która z tych innych ról jest Twoją ulubioną?

Poza byciem freestylowcem i raperem bardzo lubię pracować z ludźmi. Obecnie biorę udział w projekcie w którym prowadzę warsztaty z rapowania, piszę również sztukę teatralną – zamówienie dla takiego ośrodka teatro-terapi. Jest to taki ośrodek, gdzie pracuję z osobami niepełnosprawnymi umysłowo i uczę ich dykcji, jak się rapuje. Rozpisuje role, pracujemy nad spektaklem i to jest super sprawa. Fajnie też pracuje się z dzieciakami, z trudną młodzieżą bo widzę że do nich docieram, sprawia im to przyjemność i odkrywają w sobie jakieś zdolności. Nie ważne czy dostaję za to pieniądze czy robię za darmo, czasem mam z tego większą satysfakcję niż gdybym zagrał koncert. To są całkiem inne emocje – możesz wpłynąć na czyjeś życie a to jest bardzo fajne.

Prywatnie interesujesz się jazdą na deskorolce, b-boy`ingiem czy freesbe. Od jak dawna te zajawki w Tobie siedzą?

B-boying to był uwaga: „początek mojej przygody z hip-hopem” – uwielbiam to słowo [śmiech]. Od tego zacząłem interesować się rapowaniem. Deskorolka towarzyszy mi 10-12 lat. W Lublinie kiedyś było tak, że ludzie jeżdżący na deskorolce słuchali hip-hopu i te dwie kultury zawsze jakoś się przenikały. Lubię do tej pory choć mam prawie 32 lata pojeździć, porobić jakieś flipy bo tutaj nikomu nie muszę niczego udowadniać. To jest wolność, decha to jest coś innego niż rap. Możesz sobie wyjść o północy, założyć słuchawki i odpychać się przez pół miasta myśląc o czym tylko chcesz. Taniec pozostawiłem na rzecz rapu ale mam wielu znajomych którzy tańczą, prowadząc imprezy i bardzo lubię to środowisko.

Czy jest coś jeszcze co lubisz robić „po godzinach”?

…spać (śmiech). A tak poważnie to interesuje się filmami i recenzjami filmowymi. Lubię je pisać a jak mowa o pisaniu to także czytanie. Jak mam wolną chwilę to oglądam dobre filmy albo czytam książki. To są też rzeczy które przekładają się często na mój rap – kiedy obejrzę jakiś film albo przeczytam książkę, znajduje to odzwierciedlenie w moich tekstach.

Dolar-koncert-lublin-lineup-2015-TurnUp.pl - Lubelski Hip-Hop,Dolar, wywiad, Lublin, rap, freestyle, Rekin, Skateshop HP, turnuppl, #turnuppl, lubelski hip-hop, TurnUp.pl - Lubelski Hip-Hop

Czy masz jeszcze swój łańcuch z banknotem dolara? Opowiedz nam jego historię.

Mam go nadal ale już nie noszę. To jest śmieszna historia bo mój tata jeździł ze mną na bitwy freestylowe jak miałem lat dwadzieścia. Pojechał ze mną do Katowic, tam popił wódeczki z Majkelem i paroma innymi dobrymi zawodnikami i tata powiedzieć że podoba mu się na tych bitwach. „Trochę przeklinacie ale podoba mi się jak tak walczysz na scenie. Wszyscy mają swoje ksywki a ja chciałbym żebyś wyglądał tak trochę inaczej. Jesteś Dolar to wsadzimy banknot dolara do takiej płyty plexi, i będziesz nosił taki bling.„ Ja wtedy zdziwiony pytam tatę: „Co Ty mówisz, zrobisz coś takiego?”. „Proste że zrobię!” – odpowiedział. I nosiłem ten łańcuch na imprezach, to był prezent od taty i nie obchodziło mnie czy komuś się to podoba czy nie. Potem przestałem z tym jeździć, odłożyłem gdzieś ale mam z tym związane dobre wspomnienia. Tacie zawsze mówię, że jak będziesz szedł gdzieś na mój koncert to zawsze może założyć tego dolara (śmiech).

Przejdźmy na lubelskie podwórko rap/hip-hop. Jesteś jedną z osób o najdłuższym stażu jeżeli chodzi o jakiekolwiek działania. „Rap Sejsa” – byłeś najpierw współprowadzącym tę audycję a potem prowadzącym ją samodzielnie. Ludzie przynosili do radia swoje demówki a Ty puszczałeś je na antenie. Czy wtedy zdawałeś sobie sprawę, że ludzie po 2 stronie odbiornika są Ci mega wdzięczni za możliwość usłyszenia siebie w radiu?

Chyba trochę tak, bo jak prowadziłem rap sesję lat prawie temu 10. To był chyba 2005/2006 rok kiedy Internet już był ale nie śmigał na takim poziomie jak teraz YouTube czy Facebook. Jedyną opcją na pokazanie się było puszczenie kawałka w radiu. Pamiętam taką sytuację, że kiedyś podbił do mnie małolacik i prosi żeby go posłuchać i włączyć. Pomyślałem „Całkiem spoko, taki kawałek o Lublinie – taki patriotyczny” i wiele lat później spotkałem tego człowieka. To jest Jaco z DeWuA Mafia – którego serdecznie pozdrawiam – został moim serdecznym kumplem a poznałem go jak był takim małolatem. Po latach pozostał w grze, nagrywa kawałki (przyp. ostatnio wydał płytę pt. „Deeiovoo Jaco – Tak Było!… Albo Będzie #eLKaBe”).

Byłeś członkiem niezależnego wydawnictwa 311 – Czy jeden Rasss? Plany tej ekipy były bardzo obiecujące ale nie zostały one osiągnięte. Jaka była tego przyczyna?

Składało się na to dużo czynników – m.in. to, że w tej załodze było kilkadziesiąt osób a nie tylko dwie, trzy. Byli też ludzie ze Śląska, ze Świętokrzyskiego a gościem który obecnie jest najbardziej znany z tamtej ekipy to Ras z Rasmentalism. Wydał w 311 „Rasgrzewkę” w 2005 roku (przyp. rAs & Najsbit – „rAsgrzewka”), potem pierwszy Rasmentalism a teraz jest pierwszoligowcem i wydaje go Asfalt. Wtedy mieliśmy zajawkę, nagrywaliśmy ale chyba nikt nie miał takiego pomysłu marketingowego jak to ugryźć i tak się nasze drogi rozeszły. Ludzie dorośli i przestali rapować, nie każdy jest w stanie utrzymać się z muzyki bo to ciężki kawałek chleba.

Czy będąc w 311 nie było planu abyś wtedy wydał swój materiał?

Gdzieś tam myślałem ale to było w 2004, ja miałem wtedy inne rzeczy w głowie. Jak miałem 21 lat to chciałem pojechać na bitwę, freestylować z ziomkami, pić na pawilonach w Warszawie, dobrze się bawić i wyrwać jakąś fajną laskę (śmiech). Nie czułem wtedy potrzeby nagrywania albumu, przekazywania ludziom czegoś mądrego bo sam nie czułem się doświadczony.

Osoby działające na lubelskiej scenie osiągają sukces na terenie całego kraju – Shiz Antidotum współpracuje z Prosto, Rasmentalism i Chonabibe wydadzą w tym roku drugie legalne albumy, Ad M.A., Adam L, Zetena i wielu innych są coraz bardziej rozpoznawalni. Jakie wg. Ciebie są powody, że te sukcesy jednym przychodzą szybciej a innym dosyć późno?

Myślę, że teraz to zależy od tych wszystkich marketingowych rzeczy, od promocji i w jaki sposób to ugryziesz. Kiedyś nie przykładałem uwagi do tych spraw, nie znałem do końca mechanizmu w jaki sposób się to wszystko odbywa, bardziej interesowała mnie muzyka i radość tworzenia. Dobrym przykładem jest Ad. M.a pochodząca z Chełma ale mieszkająca w Lublinie przez co ludzie myślą że jest z Lublina. Ada ma super umiejętności, do tego jest piękną kobietą to ma swój określony wizerunek i wie jak chce się pokazać słuchaczom. Niektórzy myślą nad tym latami a poza tym teraz trochę inne rzeczy liczą się w muzyce.
Z tym sukcesem to jest tak – Zetena ma 32 lata i dopiero trafił do MaxFlo chociaż robi bardzo dobre bity od wielu lat, jego współpraca z Reno, Pihem czy innymi zawodnikami nie odbiła się bez echa. Widocznie tak musi być, jedni muszą czekać na swój sukces pomimo znakomitych umiejętności, np. Theodor – wydał teraz płytę, ma niesamowite umiejętności i teksty ale długo na to pracował a nie jest przecież małolatem.
Trzeba mieć też trochę szczęścia, wyczuwać co się ludziom podoba a nie tylko czy twoja muzyka jest dobra, do tego odpowiednie zaplecze menedżmentu.

Nie miałeś nigdy jednak wrażenia, że Lublin ma trochę pecha jeżeli chodzi o wydawanie legalnych płyt?

Jakaś taka legenda krążyła swego czasu po Lublinie i polskim rynku fonograficznym, że w Lublinie jest sporo osób które fajnie nawijają ale nie udaje im się pokazać szerzej. Potem wyskoczył Ras z Zamościa, chłopaki z Chonabibe którzy bardzo ciężko pracowali na to gdzie teraz są i jakoś tak zawsze było to w Lublinie że byliśmy mocnym podziemiem. Jakoś inaczej było w innych miastach – w Poznaniu Gural, we Wrocławiu Walle z Kasty, w Warszawie to już jest zagłębie rapu a w Lublinie ciężko było wskazać osobę legalnie mega rozpoznawalną. Może to się zmieni, ten pech minie o ile on istnieje.

Udzielasz się mediach społecznościowych. Używasz ich głównie do kontaktu z innymi czy prowadzisz w głowie ukrytą strategię marketingową dzięki której realizujesz np. cele związane z promocją swojego materiału?

Grejtu mnie zna i wie że ja jestem marketingowiec…najgorszy (śmiech). Używam Facebooka czy Instagrama dwutorowo – na koncie prywatnym żeby utrzymywać kontakt ze znajomymi czy rodziną. Fan pagem zajmuje się w dużej mierze Grejtu, który prowadzi to dwadzieścia razy lepiej. Osobiście nie mam żadnej strategii dzięki której się kreuje.

Dolar-koncert-lublin-serce-do-lodu-premiera-2015-TurnUp.pl - Lubelski Hip-Hop,Dolar, wywiad, Lublin, rap, freestyle, Rekin, Skateshop HP, turnuppl, #turnuppl, lubelski hip-hop, TurnUp.pl - Lubelski Hip-Hop

W „Żywym Rapie” jurorzy znali Ciebie i Twoje umiejętności, co skłoniło Cię do udziału?

Niektórzy znali mnie i moje umiejętności a niektórzy nie. Pomyślałem sobie – fajnie byłoby się pokazać ludziom że robię coś innego poza freestylem, że nagrywam kawałki a poza Lublinem nie wiedzą o tym ludzie np. w Szczecinie, Bydgoszczy itd. Miałem wtedy nagrane chyba pół płyty, był tam też mój człowiek Bonez który poradził sobie całkiem nieźle. Chciałem spróbować bez zastanawiania się jak to wyjdzie, komu się to spodoba a komu nie. Może to jest jakaś szansa, widziałem pierwszą edycję i poza Cywilem nie było tam konkretnych zawodników. Doszedłem do pół finału a Żywy Rap dał mi to, że musiałem systematycznie pracować nad utworami, z odcinka na odcinek trzeba było napisać kawałek na określony temat. Nauczyło mnie to większej systematyczności i uczenia się kawałków, zmotywowało do dalszego nagrywania płyty bo skoro mogę nagrać parę kawałków, to dlaczego miałbym nie nagrać całej płyty.
Z jurorami to jest różnie. Z Wujekiem Samo Zło się znałem, z Gośką (Wdowa) również ale Billona z Hemp Gru nie miałem okazji wcześniej poznać. Udało się w czasie programu, okazał się bardzo fajnym, życzliwym i ciepłym człowiekiem. Ogólnie bardzo fajna przygoda.

Obecnie rap w Polsce jest silnie związany z ubraniami i tym jak ktoś wygląda. Niejednokrotnie jakość promowanego rapu nie jest przez to wysokich lotów. Jakie masz zdanie na ten temat?

Wiesz, ja też lubię się fajnie ubrać – mieć dobrą koszulę, bluzę czy czapkę ale zupełnie nie ma to przełożenia na sposób w jaki nawijam. Jest taki kawałek ekipy Hocus Pocus „Hip Hop”(przyp. , feat The Procussions) w którym jeden z MC ekipy The Procussions nawija: „najwidoczniej straciłeś rozum jak myślisz że to w co się ubierasz sprawi, że będziesz lepszym raperem”. To jest prawda bo fajne wygląda to na teledyskach czy koncertach ale to nigdy nie powinno być ważniejsze od tego co mówisz. Często jednak tak jest i widzę polski rap, ludzie stawiają na wizerunek i detale ale słucham kawałka, zamykam oczy i nie słyszę tak dobrej techniki jakiej bym się spodziewał, głębokich refleksji, zabawy słowem. Często ten wizerunek przysłania nam obraz artysty i to co chce nam powiedzieć – to nie jest dobre.

Kiedyś byłeś sponsorowany przez jedną z marek odzieżowych, jak ta sytuacja wygląda teraz?

Teraz aktualnie nie jestem ale może ktoś się zgłosi. Byłem sponsorowany przez ponad dwa lata przez firmę Sixty Nine, dostawałem ciuchy od chłopaków z Opola i to była fajna współpraca. Grałem koncerty, jeździłem na bitwy dzięki czemu mogłem swoją osobą promować markę a dostawałem różne koszulki, bluzy czy spodnie. Uważam to za fajną opcję, nie widzę w tym nic złego.

Wróćmy do nowej płyty. „Wiem że mam w sobie tę siłę, wykonuje własny plan, jestem tym kim zawsze byłem, bo wszystko zrobiłem sam” [fragment refrenu singla „Kiedyś”] – jaki masz plan i skąd siła do jego realizacji?

Plan mam taki, że puki oddycham – a pewnie się to za szybko nie skończy – chcę nagrywać rap i robić rzeczy sprawiające i przyjemność. Kiedyś oglądałem wywiad z Brotherem Ali gdzie zapytano go, czym różni się myślenie dwudziesto latka od myślenia człowieka w wieku trzydziestu. Wg. niego różni się tym, że jak masz dwadzieścia lat to chcesz żeby Cię ludzie doceniali a wieku trzydziestu lat, że rapujesz bo Ci to sprawia przyjemność. Jest mi bardzo przyjemnie kiedy ludzie lubią moją muzykę, kiedy piszą mi o tym ale i bez tego pisałbym numery.
Co do refrenu to nikt za mnie nie wygrał tych bitew, nie był ze mną na setkach koncertów w Polsce. Sam musiałem walczyć z przeciwnikami, z publicznością i werdyktami sędziów. O tym jest ten kawałek, że musisz sam zapracować na swój sukces, nie zależnie czy będzie on mniejszy czy większy. Chcę dalej nagrywać, chcę żeby ten materiał się sprzedał choć jest w limitowanym nakładzie a potem robimy album wspólnie z Grejtem. Plan jest grać koncerty, dostawać za to kasę i dobrze się bawić.

Dziękuję za wywiad, czy chciałbyś dodać coś na zakończenie?
Pozdrawiam czytelników, zapraszam do sprawdzenia mojej płyty “Serce do Lodu” i do zobaczenia na koncertach.

Dolar na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *